Przeskocz nawigację

Jak sami widzicie, od pewnego czasu nie pojawiają się tutaj żadne notki. Wiąże się to z trzema przyczynami. Pierwsze jest taka, że byłem chory przez pewien czas i nie miałem w ogóle ochoty na grę. Druga jest taka, że gdy juz wyzdrowiałem to nie chciało mi się pisać, ale porobiłem screeny kilku meczów pre-season. Na nieszczęście, moja karta graficzna poszła się … i na mojej starej karcie nie mam szans zagrać w 2K10. Tak więc, przez pewien czas znowu nie będzie się tu nic ukazywać plus kilku screenów z PS tak jak mówiłem.

Pozdrawiam!

Październik zacząłem jak zwykle od comiesięcznych Drillów. Wysłałem Mayo i Martina na trening atakowania kosza. Na obwodzie są chyba jednymi z najlepszych w NBA, więc poćwiczenie wjazdów rozwinie ich opcje ofensywne.

No i zaczęliśmy Pre-Season. Tak jak pisałem pierwszy mecz zagraliśmy z Houston Rockets. Niestety nie udało nam się zrewanżować za Playoffs. Zespół wydaje się niepokonany bez względu na to, kto tam gra. Ale to taki szczegół. Nie mam wiele powodów do narzekań. Zagraliśmy bardzo dobrze, może oprócz Mayo, który jeszcze nie zaaklimatyzował się na jedynce. Ale wszystko przyjdzie z czasem. Martin nie mógł sobie wymarzyć lepszego debiutu. 31 punktów na 50% skuteczności w tym 4 z 8 rzutów trafionych za trzy. Bardzo dobrze zagrali rezerwowi a szczególnie Young (który trafił 4 z 5 rzutów za trzy) i Conley. Na podobnym poziomie zagrali wysocy, rzucili około 10 punktów na bardzo wysokiej skuteczności.

martindebutYoYmrbs

Kevin Martin błyszczy na obwodzie, Mayo pięknie pcha się pod kosz, Gasol staję się bestią w pomalowanym. Jak nie można wygrać meczu z takim składem? Fakt faktem, że to tylko OC Thunder, ale moim zdaniem każda wygrana cieszy, szczególnie po tych trudnych dla nas czasach. Dominowaliśmy praktycznie przez cały mecz, dopiero na końcu gospodarze zbliżyli się na dość niebezpieczną odległość, ale daliśmy sobie radę bez problemu. Tak jak mówiłem, Mayo zaczyna się odnajdywać w roli AI’a więc wszystko to idzie w coraz lepszym kierunku.

memthund

Bilans po pierwszym dniu meczów przedsezonowych: 1-1

Zaczął się w końcu ten bardzo ciekawy okres, jakim jest Off-Season 2010/2011. Jak już wspominałem w jednym z tekstów nie zamierzałem podpisywać żadnego z wolnych agentów, nawet jakby był to LeBron czy Bosh. Słowo stało się ciałem. Idźmy po kolei.

Nic nie zmieniałem w sztabie szkoleniowym. Kontrakty kończą się za rok i wtedy zrobię jakieś poważniejsze ruchy. Na razie zatrudniłem tylko paru skautów, z których i tak notabene nie korzystam. Później przedłużyłem kontrakt ze wszystkimi zawodnikami, którzy mieli „opcję drużyny” w kontrakcie. Byli to Mayo, Conley i Arthur. Następnie przyszedł czas na przedłużanie kontraktów. Tylko Rudy’emu wygasła umowa, więc musiałem zapłacić naprawdę spore pieniądze żeby u nas został. Zgodziłem się na tą potężną umowę, bo co, jak co, jest trzonem zespołu.

rgc

Nie było zaskoczeniem też, że nie będziemy mieli wysokiego numeru w drafcie. Dostaliśmy 25. W pierwszej rundzie wybraliśmy dosyć dobrze rzucającego jak na pozycję centra – Solomona Alabi’ego. W drugiej rundzie za to postawiliśmy na rosyjskiego rozgrywającego Alexy’ego Shveda. Z obydwoma młodymi graczami podpisałem potem kontrakty.

Później przyszedł czas na wymianę lata. Posłałem Allena Iversona i wybór w pierwszych rundach draftu 2011 i 2012 do Sacramento a w zamian za niego otrzymałem Kevina Martina. Później musiałem ustawić nową rotację z nową, jakby nie było, gwiazdą oraz pierwszoroczniakami, którzy niestety nie dostaną takiej okazji do gry jak Thabeet czy Young wcześniej, ale myślę, że chociaż jeden już w następnym sezonie będzie „zadaniowcem”.

km

Tak jak mówiłem, chociaż było kilku naprawdę dobrych wolnych agentów (Boozer, T-Mac, JO), nie podpisywałem żadnego, żeby nie zaburzyć chemii składu, która na pewno spadnie po sprowadzeniu Martina. Na koniec zostały mi tylko campy treningowe. Miałem naprawdę trudny orzech do zgryzienia ale w końcu zdecydowałem się, że pośle Mayo na camp rzucania na obwodzie (żeby doszedł do perfekcji) a Thabeeta na trening defensywy podkoszowej.

Pierwszy mecz przedsezonowy gramy jak na ironię z Houston Rockets…

Pierwsza piątka na sezon 2010/2011:

PG O.J. Mayo

SG Kevin Martin

SF Rudy Gay

PF Zach Randolph

C Marc Gasol

Ławka rezerwowych:

PG Mike Conley

SG Kyle Weaver

SF Sam Young

PF Darrell Arthur

C Hasheem Thabeet

11. Solomon Alabi

12. Alexy Shved

Poza składem:

T. Johnson

H. Haddai

No to mam za sobą pierwszy sezon kierowania Memphis Grizzlies. Rok, w którym zbyt wielu zmian nie wprowadziłem, rok w Niedźwiadki wróciły do Playoffs i rok, w którym byliśmy nie stabilni. Ale po kolei.

Zacznijmy od sezonu zasadniczego. Na samym początku Allen Iverson pokazał, że potrafi być prawdziwym liderem pod mentalną nieobecność Mayo. Gorzej jednak, że kiedy ten wrócił do formy AI zaczął notować bardzo słabe statystyki, pomagając jednak naszej drużynie. Liderem stał się Rudy Gay, który przez cały sezon rzucał na niesamowitej skuteczności. Bardzo dobrze z ławki zaprezentowali się Conley, Young i Thabbet. Ten pierwszy pod koniec sezonu okazał się zabójczym strzelcem obwodowym i bardzo dobrym wzmocnieniem, gdy Iverson nie był w formie. Young był bardzo dobrym wsparciem od początku do końca, świetnie rzucał, wjeżdżał pod kosz, wymuszał faule. Debiutant z Tanzanii natomiast świetnie blokował i zbierał, co daje mu zadatki na przeszłego obrońcę roku. Innych zawodników pominąłem, przepraszam, ale nie sądzę żebyście znieśli coś o czy miałbym powiedzieć.

s1s2s3s4

A jak grała sama drużyna? Bardzo dobrze, na, tyle że zajęliśmy drugie miejsce w konferencji z bilansem 34-24. Byliśmy liderami tabeli w punktach zdobywanych na mecz, asystach no i niechlubnych punktach dopuszczonych na mecz. Nie zapominajmy też o prymie w procencie trafień z pola. Gorzej było z procentem trójek, który jednak poprawiliśmy nieco pod koniec sezonu. Ogólnie to raz wyglądaliśmy jak drużyna a raz nie. Podczas przegranych naprawdę frustrowała ta druga opcja. No, ale cóż… I tak się dzieje.

1

23

Oto zrzuty zdobywców trofeów oraz liderów sezonu zasadniczego.

pl

alrl

mvp6thdpotycotymiptoty

Playoffs były całkiem niezłe, chociaż odpadliśmy już w pierwszej rundzie. Myślę, że zabrakło nam tylko troszkę szczęścia. Dwa decydujące mecze przegraliśmy naprawdę małą różnicą, jeden tak naprawdę jednym rzutem. Defensywa jak zwykle za dobra nie była, ale w jednym meczu pokazaliśmy, że umiemy bronić. Obwód punktował lepiej niż w sezonie zasadniczym a wysocy wprost przeciwnie, więc wszystko się zbalansowało. Teraz czas na off-season i kilka ważnych ruchów dla naszej drużyny.

s1

s2s3s4

Mistrzostwo wygrała stara drużyna z San Antonio a oto zrzuty statystyk liderów oraz drzewka Playoffs z uwzględnieniem MVP finałów.

plalrlbl

champsfmvp

A na koniec gracze i ternerzy, a właściwie trener, kończący karierę w NBA:

r1r2r3

No i zaczęły się emocje. Pierwsza runda Playoffs! Tak jak pisałem ostatnio tak też się stało, w tej rundzie musimy zmierzyć się z Houston Rockets. Po fatalnym zakończeniu sezonu zasadniczego, którego podsumowanie zobaczycie wkrótce (albo po Playoffs), musieliśmy wrócić na właściwy tor. I chyba to zrobiliśmy, chociaż nasz atak nie prezentował się tak jak chcieliśmy. Nasza obrona za to, była bardzo dobra jak na nasze standardy i na standardy Playoffs była przyzwoita. Jak można zauważyć w tej fazie rozgrywek daję więcej minut starterom, którzy robią to co w ich mocy, żeby drużyna wygrała mecz. Dzisiaj tylko Randolph miał faul-trouble, co spowodowało wydaleniem z boiska w końcowych minutach. Znakomity mecz rozegrał Gay, który prawie zaliczył triple-double: 22 punkty, 9 zbiórek, 7 asyst oraz uwaga 3 bloki. Reszta zawodników dorzuciła, co było trzeba i tak po ciężkim meczu rozpoczęliśmy fazę pucharową od wygranej.

r1g1

W końcu zagraliśmy mecz na nasze możliwości. W końcu zagraliśmy tak jak podczas najlepszego miesiąca sezonu zasadniczego. Rudy Gay ciągnie nasz zespół w tych Playoffs a inni są jakby na drugim planie, ale także grają dobrze. Dzisiaj zaliczyliśmy nasz najlepszy mecz, jeśli chodzi o rzuty za trzy. Rzuciliśmy 13 z 23 rzutów! Na obwodzie błyszczał Gay 5-9, Young 2-4 no i oczywiście Conley 3-4. Defensywa nie była już aż tak dobra jak ostatnio, ale ja zawszę mówię, że wolę wygrać mecz ofensywną dominacja niż defensywnym terrorem. Stan serii 2-0. Teraz Rockets mają nóż na gardle.

r1g2bsr1g2ts

Co pokazał kolejny mecz?  To, że Rakiety są wyjątkowo mocne u siebie, to że mają potencjał w ataku większy niż my i przypomniał nam, że nasza obrona stoi na żenująco niskim poziomie. Wyrównana pierwsza połowa przerodziła się w masakrę w drugiej części i tak polegliśmy 157 do 116! Rakiet nie można zatrzymać i widać to coraz lepiej. Przynajmniej ja nie znam sposobu. Thabeet nie radzi sobie z Yao, Luis Scola robi co chce, Jermaine O’Neal gra jak w sezonie 03/04. Please! Give me a brake. Tak nie może być. W tym meczu widać było też jak Yao + Scola/O’Neal dominują trumnę. Nasi wysocy nie mają tam prawa bytu, więc za punktowanie musi brać się obwód. Nie jest za dobrze…

r1g3htr

r1g3bs

Kolejne spotkanie wyjazdowe i kolejna przegrana. Tym razem zawiódł atak a nie obrona, chociaż w obronie, tak jak zawsze, mogliśmy zagrać lepiej. Mayo robi się takim zawodnikiem pierwszej kwarty. Rzuca 13 punktów a potem dorzuca 6 w następnych częściach, gdzie potrzebujemy mocnego arsenału. Rudy Gay za to na odwrót – w pierwszych trzech kwartach 5 w ostatniej 10. Najrówniejszym zawodnikiem był Iverson, po raz to któryś już z rzędu. W następnym meczu wracamy do domu.

r1g4

Co tu dużo mówić. Widzowie, którzy oglądają tę serię nie mogą narzekać na brak ofensywy. Kolejny wyrównany mecz, podobny do pierwszego, ale tym razem to my zawaliliśmy a można powiedzieć, że szczęście się do nas uśmiechnęło w ostatnich sekundach. Przez prawie cały mecz byliśmy w tyle, by znowu podjąć próbę przejęcia spotkania w ostatnich minutach. I prawie nam się to udało. Po wykonanym osobistym piłkę wprowadzać do gry miał Yao. Mayo przeciął linię podania i przechwycił piłkę podając na obwód do stojącego tam Thabeeta. Niestety ten z piłką nie mógł nic zrobić i podał ją O.J’a uciekającego od Arizy. Niestety nie uciekł dostatecznie daleko i nie trafił rzutu za trzy. Później już Rakiety dobiły nas osobistymi. Jeśli nie wygramy następnego spotkania bilans meczów z nimi w przeciągu całego sezonu wyniesie 6-2 no i oczywiście odpadniemy z rozgrywek. Po całym sezonie ciężkiej pracy…

r1g5

Ostatni niestety już mecz serii był wyrównany aż do końca. Całkiem niezła gra z obu stron, znowu atak przyćmiewał obronę i znowu Yao terroryzował pomalowane. I to on rzucił wygrywający serię rzut dla Rakiet. Ale po kolei. Cały mecz upłynął pod naszym panowaniem. Niezbyt dużym około 6-8 punktów, ale czuliśmy się pewnie. Chyba za bardzo. W ostatniej kwarcie gospodarze zaczęli nadrabia straty, nasi zawodnicy nie mogli nic rzucić, ale w końcu sytuacja się ustabilizowała. Jest remis 112-112, 20 sekund do końca. Houston przeprowadza kację. Na dwie sekundy do końca piłka ląduje w ręce Yao a ten po chwili rzuca nad dłońmi Gasola i Haddai’ego. Trafia, pozostaje 0,4 sekundy do końca. Jak można było się spodziewać Gay nie zdążył oddać rzutu. Nasza przygoda skończyła się w pierwszej rundzie.

r1g6-04r1g6bs

Grizzlies 2:4 Rockets

grizzsspursmemdal

Tylko najlepiej atakujące drużyny, pokazują, na jakim poziomie stoi nasza defensywa. Po obejrzeniu tego meczu odpowiedź jest prosta – na żenującym. J.R. Smith robił co chciał, przez co rzucił 40 punktów w pierwszej połowie! Gdyby Nuggets nie wystawili rezerwowego składu na początek trzeciej kwarty mogliby powtórzyć wynik z meczu z Sonics z 2008 roku, kiedy to rzucili ponad 160 punktów. Nie mieliśmy odpowiedzi na wymienionego już J.R.’a oraz Melo, którzy razem rzucili ponad 80 punktów. A co u nas w ataku? Mayo kolejny żenujący mecz, AI sam gonił za swoimi byłymi kolegami rzucając 33 punkty. Bardzo dobrze zagrali też wysocy i Gay. Ławka rezerwowych bardzo słabo, nawet jak na ograniczony czas gry.

smithhtrgrizznuggs

Na koniec tej serii meczów na wyjeździe czekali na nas Spurs, z którymi nie graliśmy ani razu, ale za to teraz mamy dwa mecze pod rząd. Ta seria, jest dla nas wielka porażką, bo na tak krótki czas przed Playoffs, przegrywamy, co się da. Trzeba rozruszać to towarzystwo. Pierwsza połowana styku a trzecia kwarta to porażka naszej ofensywy, lub też sukces defensorów z San Antonio, nie wiem. To właśnie przez te wyczy, pozbawiliśmy sami siebie szans na zwycięstwo. Mayo chyba otrzeźwiał, AI ciągle na całkiem niezłym poziomie i Conley, który błyszczał na obwodzie. A Gay… Gay tylko 6 punktów.

spursgrizzs

Bilans po dniu 23: 33-24

I tak to jest, gdy relacje pisze się długo po zakończeniu meczu. Niewiele z tego pamiętam szczerze powiedziawszy. Może tylko tyle, że przez cały mecz graliśmy słabo, Heat mieli nawet 20-punktową przewagę, którą my pod koniec, jak to mamy w zwyczaju ucięliśmy do kilku punktów. Niebagatelną rolę odegrał tutaj The Answer, który rzucił 17 ze swoich 35 punktów w czwartej kwarcie. Słabszy mecz miał Mayo, którzy rzucił 9 punktów a Gay całkiem przyzwoicie trafił 17 oczek.

tbmg

Grizzlies 120:127 Heat

Już w jednym meczu rozgromiliśmy przeciwników ofensywą. Teraz przyszedł czas na defensywę. I naprawdę nie wiem, jak jedna z czołowych drużyn wschodu może przyczynić się do rekordu najgorzej broniącej drużyny w lidze! Atak nasz naprawdę nie był genialny, rzuciliśmy dwa punkty powyżej średniej punktowej. Obrona jakimś cudem, odpuściła tylko 29 punktów w drugiej połowie meczu, przy czym w drugiej kwarcie odpuściła 26. Druga płowa była sukcesem defensywnym i potwierdzeniem, że jak ktoś chce to potrafi. Bobcats rzucali tylko 37% z pola, lecz nie oddali zbyt wiele rzutów przez liczne straty, które spowodowane były żelazną obroną na obwodzie i w pomalowanym. A co w ataku? Rudy Gay 33 punkty przy skuteczność 5-8 za trzy oraz Iverson i Mayo po 15.

bcbs

bcts

Na Houston Rockets dalej nie ma rozwiązania a co gorsza… Po tej wygranej są na siódmym miejscu w konferencji, przez co jest bardzo dużo szansa, że spotkamy się z nimi w Playoffs. Będzie to wyzwaniem, dużym wyzwaniem. Ale wracając do naszego meczu, przegranego zresztą. Nasza obrona znów wróciła do normalności, a nawet jeszcze bardziej się postarała o splamienie sukcesu meczu z Charlotte. W jednej kwarcie daliśmy sobie rzucić tyle ile w jednej połowie. No, ale to nie powinno dziwić. Dziwi jednak fatalna skuteczność Young’a i nie myślałem, że kiedykolwiek Weaver będzie bardziej pomocny niż on. Kolejny słaby mecz Mayo, czyżby chwycił formę z początku sezonu tuż przed PO?

gaydunkrockets

Grizzlies 96:126 Rockets

Jak zauważyliście nie było ostatnio podsumowania miesiąca, jako że był to przedostatni miesiąc, odpuściłem sobie go opisywać i lepiej zajmę się podsumowaniem sezonu.

Bilans o dniu 22: 33:22

Allen Iverson potwierdza, że jest godzien wychodzenia w pierwszym składzie i gotowy na Playoffs. Ale po kolei. Mecz zaczął się od fatalnego dla nas runu 18-4 dla Chicago. Jeden time-out zmienił wszystko i wtedy my odpowiedzieliśmy runem 21-5. I chociaż później mecz był na styku, to pod koniec trzeciej kwarcie byki znowu przejęły kontrole nad meczem powiększając swoją przewagę do 10 punktów. I tak aż do końcowych minut. Jak już wiele razy mówiłem, jesteśmy po prostu mistrzami ostatnich akcji. I tutaj główną rolę odegrał AI. Najpierw podał piłkę na obwód do Gay’a, który bezproblemowo rzucił trójkę a potem sam rzucił trzy And-1 pod rząd. Mecz rozstrzygnęły rzuty osobiste.

memphisbulls

No to czas na ostatnie drille w tym sezonie. Jako, że Playoffs tuż tuż, trzeba zwiększyć ofensywny arsenał podstawowych graczy. Conley (Iverson jest już za stary żeby się rozwijać), Mayo i Gay przeszli warsztaty związane z rzucaniem jump-shotów. Całkiem nieźle to wygląda i widząc ile mają lat, wróżę im świetlaną przyszłość.

Spotkanie z Milwakuee pokazało, że nie potrafimy przez cały mecz grać dobrze w obronie. O ile pierwsza kwarta była znakomita, to pozostałe były tragiczne, czyli na naszym zwykłym poziomie. Wygraliśmy i znowu dzięki znakomitej postawie w czwartej kwarcie. Było to też spotkanie trójek… Gay 3/3, Mayo 1/2, Weaver 1/4, Conley 2/4 no i Young 1/2. Najlepszy nasz mecz pod tym względem jak na razie. Zaskoczyła mnie także postawa Iversona, zmienił się na „True PG”, który rzuca poniżej 10 punktów i ma licznik asyst powyżej 10. Dziś 7 punktów i 13 asyst.

bucksgrizz

Każda seria musi kiedyś zostać przerwana i tak serię pięciu zwycięstw przerwało Toronto Raptors. I naprawdę nie mamy się, czego wstydzić, ponieważ zagraliśmy naprawdę dobry mecz i walczyliśmy do ostatnich minut. Rudy Gay jest nie do zatrzymania i po tych warsztatach jego skuteczność jest na bardzo wysokim poziomie. Nawet mnie to przeraża. AI kolejny dobry mecz, tym razem dobrze i w punktach i asystach. Słabiej Mayo, lepiej ławka. Równowaga w drużynie jest zachowana. Tylko, zobaczcie, co wyczyniał Chris Bosh… W całym meczu 47 punktów.

boshgrizzraps

Bilans po dniu 20: 32-20

Z Minnesotą już raz graliśmy w tym sezonie. I był to chyba nasz najlepszy defensywny mecz w mojej krótkiej karierze. Pierwsza kwarta dzisiejszego spotkania wskazywała na to, że sytuacja może się powtórzyć. Niestety, chyba znowu poczuliśmy się zbyt komfortowo i druga kwarta była naszą porażką. Gdyby nie to, że jesteśmy bardzo dobrzy w końcówkach znowu odebrano by nam zwycięstwo. Był to mecz o tyle statystycznie dziwny, że to nasi wysocy punktowali więcej niż obwód. Rudy Gay zagrał słaby mecz, Mayo również nie mówiąc już o Conley’u. AI całkiem nieźle z ławki. Ale on…

memmin

…zaczyna domagać się minut.

aimor

W meczu z Phoenix przekonaliśmy się o tym, że sfrustrowany AI jest najlepszą bronią. I na przeciwników i na chemię w zespole. Wyszedł na boisko z taką agresją, że zaczął grać ja za dawnych czasów w Philly. Nie widział partnerów a podawał im tylko wtedy, kiedy nie mógł się przebić przez obronę. Nie kreował za wiele, nie zauważał zawodników na czystej pozycji. Pierwsza kwarta była znakomitym show. Amare rzucił 14 punktów, Mayo 13 a AI 11. Później niestety to show przeradzało się w show jednego człowieka, który musiał rzucać. Rzucił 35 punktów, ale zabrał masę gry innym. Gay rzucił tylko 6 punktów, m.in. przez niego. Czyżby wypowiedział zarządowi wojnę?

sunsgrizzs

Rudy Gay zawstydził Allena Iversona i odebrał mu możliwość kolejnego zrujnowania drużynowej gry zespołu. Chociaż AI bardzo się starał nie wychodziło mu to. Wymieniony już Rudy oraz O.J. Mayo zagrali fantastyczny mecz, z fantastyczną skutecznością. Mayo dorzucił także sezonowy rekord asyst. Całkiem nieźle zagrał Conley i widać, że stara się utrzymać tą pozycje startera. Niestety, tak się nie stanie z tylko i wyłącznie jednego powodu. Chce mieć AI’a w dobrej formie na Playoffs a sfrustrowany na pewno w niej nie będzie.

memnj

Bilans po dniu 19: 30-19

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.